Happy Holi!

Nasze Holi zaczęło się 5 marca, kiedy to wyszliśmy z hotelu na śniadanie. Powiem Wam tak, po przejściu 10m nasze koszulki nie były już białe, ale pokryte abstrakcyjnymi wzorami, których nie powstydziłby się Picasso. Dla zobrazowania sytuacji wrzucamy zdjęcie po przejściu do restauracji i z powrotem (ok. 5 minut spaceru).

Mathura to bzdura ;)

Dworzec w Mathurze okazał się całkiem inny niż w Mumbaju. Jedyne słowo, które nasuwało mi się na myśl kiedy go zobaczyłam – wieś. Szalejące małpy, byk zawzięcie wcinający coś z kosza, masa żebraków, ogrom ludzi i my przeciskający się między leżącymi, wsiadającymi i wysiadającymi pasażerami. Jednak najgorsze miało nas spotkać.

Ostatni dzień w Mumbaju

Ale nam się dziś dobrze spało! Aż za dobrze 🙂 Na dziś nie planowaliśmy nic szczególnego, wi’ec po spakowaniu się poszliśmy wydrukować bilet na pociąg do Mathury. Jak się okazało, nadal byliśmy na liście rezerwowej, co nas bardzo zaniepokoiło. Dla wyjaśnienia – w Indiach obowiązuje system rezerwacji miejsca w pociągu …

Mumbai, dzień trzeci

Rano wstaliśmy i wreszcie wybraliśmy się na jakies drobne zakupy odzieżowe. Nasz host, dr Siddharth, polecił wcześniej nam kilka miejsc, przy czym zaznaczył, że najbezpieczniejszym będzie Star Bazaar ze względu na stałe ceny. W innych miejscach trzeba się targować, więc różnie to by mogło wyjść 😀

Zwiedzanie czas zacząć!

Mieliśmy zwiedzać od samego rana jednak jet lag dał się nam we znaki i zaczeliśmy łapać tuk tuka dopiero ok. 12. Trzeba zaznaczyć, że aby dostać się w okolice centrum najpierw musimy dostać się na stacje Andheri, a następnie pociągiem miejskim dojechać na Churchgate, co trwa średnio 40 minut.

Welome to Mumbai!

Mumbai powitał nas nocnym, dusznym i gorącym powietrzem. Po przemierzeniu długiego korytrza do hali przylotów pozostało nam czekać na samochód przysłany przez naszego hosta. Byliśmy świadkami ciekawego zjawiska, jakim było odymianie całej hali (wraz z pasażerami) czymś co pachniało jak nafta. Poskutkowało to tym, że wypłoszone z roślin komary zaczęły …